Dark Elves by Karol

Górski Klan Volth został wskazany by rozpoznać sprawę, a starzy wyznaczył Va’ by jako najstarszy z rodzeństwa rozpoznał sprawę. Bliźniaki Ilee i Neai zostali wybrani by wesprzeć brata gdyż sytuacja była niepewna, a Va’ wolał mieć ich przy sobie, niż żeby rodzeństwo knuło w domu. Niewielkie siły sprzymierzonych górskiego klanu wsparł kontyngent korsarzy z czarnej arki która tę małą ekspedycję transportowała. Kapitan chciał mieć swój udział w zwycięstwie. Illee’ był tam też poto, że gdyby zagrożenie było zbyt wielkie dla wyprawy on wraz z Manticorą mieli wrócić z wiadomością. Mgły powoli się rozpływały gdy pierwsze promienie światła znaczyły świt. Cisza była totalna, choć wielu wciąż w uszach brzmiał piekielny ryk bestii ujarzmionych przez Elfy.

Dowódca z klanu Volth pogładził ciepły amulet który wraz z kontyngentem z Har Ganeth przybył tuż przed wyruszeniem. Byli gotowi, jednak po ciele elfa przeszedł dreszcz, czuł, że coś ma się wydarzyć. Va’din naciągnął kaptur na głowę i obrócił rumaka dając ręką znak, by ruszali. Nie było potrzeby wypowiadać słów.