Delaque by Rob

Delaque sektor 44

Zielona mgła podnosiła się z ulic Sektora 44. Ludzie wiedzieli co to znaczy. Znów ktoś „nie dopilnował” i kolektory ściekowe nie działały. Wylewająca się z nich na ulice mazista ciecz intensywnie parowała.

 

– Drit … Drit … pssst … Drit … Jesteś? … Drit … odezwij się … – teatralnym szeptem powiedział Petr.

Z zielonej ściany oparu odpowiedział mu ściszony głos

– Zamknij się idioto … ping ….  ping … coś kurwa zacięło się z tym kurestwem … ping …- Nie mam pojęcia, gdzie jesteśmy, a jeszcze ta cholerna zielona mgła.

– Drit już myślałem, żeś nie wyszedł z tego kanału … Jak to nie działa?!!! Kselof jak nam dawał skaner, trzy razy się okręcił w koło i splunął przez ramię – Musi kurna-olek działać!

– No widzisz, że chuja widać… smuży bipczy i nic … Petr nie wychylaj się tak, zostań przy ziemi, w końcu po coś nosimy te szczurze skóry ….

 

Na rogu Czwartej i Ósmej majaczyły dwa cienie gigantycznych szczurów leniwie myszkujących przy wysypisku śmieci, które mieszkańcy okolicznych kwadratów znacznie powiększyli od ostatniej interwencji Arbites. Sporo melin zostało wtedy zlikwidowanych bez pardonu, a ich zawartość zgromadzono w jednym miejscu tworząc pokaźny kopiec. Wszystkie lokale zostały zaplombowane i oznaczone jako silnie skażone. Coś tu musi być, skoro ktoś władował furę kredytów, żeby zaangażować takie siły policyjne i oczyścić ten kwadrat z ludzi. Zresztą, już od jakiegoś czasu po sektorze chodziły plotki o jakimś portalu.

 

Trzęsiona bez pośpiechu przyłożył okular do karabinu laserowego z emblematem czerwonego węża. Nabrał powietrza i wstrzymał oddech. Lekko zmrużył oko jak zwykle, gdy zaczynało się rozjaśniać. Jego oczy nie były przyzwyczajone do intensywnego światła.

 

Coś błysnęło z lewej strony…Petr ledwo to zauważył, ale usłyszał łomot walącego się ciała członka swojego gangu…Drit zwalił się z nóg z wypaloną połową twarzy i jeszcze bulgoczącą resztką oka, skaner wypadł mu z ręki i posunął się po mokrej nawierzchni pod nogi Petra.

– Drit kurna olek ty się nie wygłupiaj…

skaner nagle zabrzęczał i głośno oznajmił „sygnał stabilny” …

Nagłe gorąco, które poczuł w ramieniu zamieniło się w ogień na jego skórze. Upadając na ulice wyraźnie widział ekran skanera, na którym to na przemian, na tle mapy ulic, wyświetlał się napis „SEKTOR 44” … „Terytorium DELAQUE” … Petr tracąc przytomność pomyślał:

– „kurna-olek, a jednak działa” ….