Dwarfs by Remo

-Na grzyby! – Zawołali radośnie kusznicy.
-Hej na grzyby! – Zawtórował im kapitan żyrokoptera.
-Japa trolle… – Zamruczał pod wąsem Gunnar.
Zaraz potem przypomniał sobie powód swojego zniesmaczenia. Durna wyprawa “na grzyby”, którą zarządził Remo Remorsen gdy posłyszał wieści o… No właśnie, o czym? Właściciel karawany kupieckiej, która dotarła do Zhufbaru wspominał coś o grzybach, magicznych grzybach, grzybo-potworach, cholera wie o czym. W każdym razie zainteresowało to niezmiernie Lorda Remo. I tak plotka się rozeszła po mieście, bo jak grzyby to i gobliny a jak gobliny to i trolle i inne paskudztwa więc Zabójcy Trolli już siekiera w dłoń i heja do lasu z Remem chcą iść. A z nimi nie kto inny jak sławny Zabójca Demonów Sven Svennson, ale jak demonów to chyba nie ściółki leśnej i grzybni wszelakiej? Bzdura. No i na jakby tego było mało Lord Remo wpadł na świetny pomysł żeby wziąć na “spacer” starych zrzędliwych, długobrodych dziadów co by im te brody przewietrzyć trochę po stu latach nie ruszania się z twierdzy.
Wszystkie powyższe dziwactwa Gunnar mógł jeszcze zrozumieć ale czemu na tej wyprawie znalazł się on i jego Betty? To już było ponad jego zdolność pojmowania spraw. Zakończył więc przemyślenia, poklepał Betty po jej drewnianym “brzuszku” i sprawdził czy olej nigdzie nie cieknie.
-No to na grzyby. – Powiedział jakoś bez entuzjazmu Gunnar.

Advertisements