Nurgle Daemons by Tomek

Wąglik rozsiadł się wygodnie w swoim ulubionym fotelu ogrodowym, z dumą spoglądając na przepięknie poprzerastane zmianami rakowymi, kwitnące cudownymi odcieniami bladej zieleni, różu i beżu krzewinki. Jego część Ogrodów z pewnością wygra w centuryjnym konkursie chorobotwórczym. Trądzik jest w tym stuleciu bez szans!
Z snu o potędze wyrwał Wąglika dźwięk gruźliczego pokasływania – ktoś stał przy furtce!
Okazało się, że to sam Galopujące Suchoty, jego asystent z Ministerstwa.
– Panie Wąglik! Przyszło pilne wezwanie z Departamentu Antygrzybicznego! Po drugiej stronie zasłony śmiertelnicy są o krok od odkrycia penicyliny!
– COOOO???!!! Przecież sto lat temu udało się doprowadzić do spalenia na stosie ostatniego alchemika, który badał grzyby!
– Trzeba działać prędko, tym razem to robota jakiejś gobliniej wiedźmy – połowę Imperium już obsadziła grzybami! Wszędzie pienią się groźne antybiotyczne wydzieliny!

– Nie ma czasu do stracenia! Szybko, zwołaj brygady Uczuleń i Zatruć, weź kogoś z Departamentu Transportu, żebyśmy mogli przywieźć próbki, będziemy mogli je zbadać. Niech na jutro otworzą nam portal do rzeczywistości. Aha – i skontaktuj się z tym szalonym krasnoludzkim odszczepieńcem, z którym pracowaliśmy ostatnio – przydadzą się nam te jego orkowe harpagony i te małe stworki.
Galopujące Suchoty ruszył w podskokach, gubiąc kilka kawałków porośniętej zmianami dymieniczymi skóry.
Konkurs ogrodniczy będzie musiał zaczekać – pomyślał ze smutkiem Wąglik….