Space Marines by Marcel

Do uszu (a przynajmniej tego, co zostało z nich po dziesiątkach lat modyfikacji) Adepta dobiegły osobliwe wieści. Zwiadowcy zakonu Synów Meduzy, do którego został tymczasowo przydzielony na stanowisko opiekuna zaplecza technologicznego, donieśli mu o potyczkach rozgrywających się na powierzchni planety Perth. Zwykle nie pozwoliłby sobie zająć czymś takim swojej pamięci tymczasowej, wszak huk bolterów nie ucichł od czasu ich wynalezienia, jednak jego uwagę przykuły podejrzane raporty z pola bitwy, według których dowodzący grupą uderzeniową Marines rzucił się w wir walki tylko po to, aby stracić przytomność i ostatecznie zniknąć bez śladu. Mimo, że Adept nigdy nie darzył zbytnio swoich nieoświeconych braci broni szacunkiem to wiedział, że nawet Snotling nie dołącza do bójki tylko po to żeby wskakując w jej środek uderzyć się w głowę i wyłączyć się z akcji. Pewien element nie pasował tutaj do reszty i chociaż Adept jeszcze go nie zidentyfikował, wiedział, że dyspozycja nawet ułamkiem zakonu Kosmicznych Marines może się więcej nie powtórzyć…