Wood Elves by Bartolomiu Zen

Zaczynało świtać, po lesie niósł się dudniący tępy dźwięk. Alturil wspiął się na drzewo, zmrużył oczy, dostrzegł w oddali padające drzewa a pod nimi uwijające się jak w ukropie zielonoskóre stworzenia. Banda śmierdzących orków niszczyła jego dom, jego świątynie z której czerpał energie. Zadął w róg. Liście zaszeleściły, z zarośli wyłonili się waywacherzy. Wysłał ich na zwiad by ocenili siły wroga. Na niebie krążył już olbrzymi orzeł a w oddali słychać było nadciągające wojska leśnych elfów, to jego gwardia i łucznicy. Mogło by się wydawać że elfy nie poradzą sobie z umięśnionymi bestiami ale Alturil miał coś w zanadrzu. To potężna istota mrożąca krew w żyłach każdej żywej istoty. Ariena właśnie kończyła odprawiać pradawny rytuał, którym obudziła ducha lasu, potężnego drzewca. Elfi generał ponownie zadął w róg dając sygnał do ataku. Niebo przysłonił grad wystrzelonych strzał…

Advertisements