Wood Elves by Jarek

Fragment sztuki „O czym szumi knieja”, wystawianej cyklicznie na dworze hrabiego Quenneles w każde przesilenie wiosenne od czasu Nocy Żywych Grzybów. Rzecz oparta rzekomo na faktach.

 

AKT I

 

Scena 3

Polana w lesie Athel Loren. Na scenie są:

AIAN – król kniei. KRZYK JASTRZĘBIA – mag.

Wokół nich trupa uzbrojonych w miecze Jesiennych Tancerzy oraz Chór Elfów.

 

CHÓR ELFÓW: O, dobry panie, dobry królu! Jak długo jeszcze przyjdzie nam znosić tę nierównowagę?

AIAN: Nierównowagę?

CHÓR ELFÓW: Zwierzęta nie przestępują niepisanych granic, tak… rośliny śnią swe pieśni życia… ale grzyby! Grzyby całkiem potraciły głowy!

KRZYK JASTRZĘBIA: Raczej kapelusze. Ha, ha, ha!

AIAN: Nie po to cię wezwałem, czarnoksiężniku, żebyś śmiał się i bawił kosztem mego dworu. Widzisz, jak wszyscy jesteśmy wzburzeni. Rzeczywiście, na granicach mojego królestwa pojawiły się grzyby na kroczące łapkach kurzych, szczerzące wilcze kły, łypiące oczyma czerwonymi jak węgle

JESIENNY TANCERZ: Bić je! Ciąć! Siekać na plastry! Hu, ha!

(Jesienni Tancerze tańczą dziki taniec do rytmu bębnów).

CHÓR ELFÓW: Strzałami przeszyć, rydwanem rozjechać!

(Elfy skaczą po scenie).

AIAN: Cisza! Problemem nie jest zwyczajne zdziczenie grzybni, upadek obyczajów, fungoidalne fochy! Czuję, przez skórę, że to poważniejsza sprawa.

KRZYK JASTRZĘBIA: I słusznie, mój królu! Kłaniam się w pas, dobrze, żeś mnie z gór sprowadził! Jestem do usług, już spieszę z pomocą..

AIAN: Mówże!

KRZYK JASTRZĘBIA: Masz rację! Sprawa jest poważna! Zła magia, zielona magia iskrzy w powietrzu, a to, co powinno życie przynosić, przynosi przemianę mroczną a złowieszczą.

CHÓR ELFÓW: Co takiego? Co takiego?!

KRZYK JASTRZĘBIA: Deszcz! Woda, której wszystko pragnie, niesie ze sobą złą, goblińską wolę…

AIAN: Gobliny?

JESIENNY TANCERZ: Bić je! Ciąć! Siec!

AIAN: Cicho, bo wam skóry wygarbuję!

KRZYK JASTRZĘBIA: Goblińską, nie inaczej. Czarna magia. nie, nie czarna… ciemnozielona! Ha, ha! Goblin, jak wiadomo, siłą i intelektem nie grzeszy, ale złośliwością nie ustępuje nikomu. I właśnie ta złośliwość grzybnię nam zniekształca i do boju posyła, równowagę lasu zaburza, sen z powiek spędza. Trzeba ją zdusić w zarodku, mój panie, a do tego same miecze mogą nie wystarczyć. Niezbędne będą silniejsze… argumenty! Ha, ha, ha!

AIAN: Niech i tak będzie. Pora zbudzić śpiących.

 

 

Scena 4

Orszak króla kniei dociera do Najgłębszej Leśnej Głębiny. W tle złowieszczy szum drzew, pohukiwania ptaków nocnych.

 

AIAN: Oto polana Morr’son’hu, starożytnego drzewca, u boku którego nie raz było mi już dane walczyć. U boku którego walczył mój ojciec. I ojciec mojego ojca. Pora, by znów ruszył w bój. Krzyku Jastrzębia, zbudź go. Wy, Jesienni Tancerze, zmuście go do ruchu. Wy, wszyscy moi poddani, pokażcie mu, że Drzewo wciąż może zadeptać Grzyba. Do dzieła!

 

(Jesienni Tancerze wirują w koło, Chór Elfów gra na fujarkach dzikie melodie, a Krzyk Jastrzębia podchodzi do rosnącego opodal ogromnego dębu i wznosi pieśń bez słów. Urywaną, szaloną pieśń wojny).

 

AIAN: Ja tymczasem przemówię do samej ziemi.

 

(Klęka tuż na krawędzi sceny).

 

AIAN:            Wiem, co w ziemi śpi głęboko

Wiem, gdzie łypie gadzie oko

Wiem, gdzie sunie śliska łuska

Wiem, gdzie pazur łuskę muska

 

Wstań, jaszczurze z dawnych czasów

Wstań, by bronić mego lasu

Wstań, bo grzyby są już blisko

Wstań! Przyzywam cię, smoczysko!

 

W tym momencie spod sceny wypada kilku chłopów (wyselekcjonowanych spośród najroślejszych mężczyzn z okolicznych wsi), mających na sobie fantastyczny, przygotowany z ogromną pieczołowitością kostium smoka. Smok biega po widowni, strasząc dzieci, które zostają następnie odprowadzone do łóżek. Tak kończy się Akt I.

 

Wszyscy wiedzą, że w Akcie II, który rozpocznie się już po krótkiej przerwie, dziać się będą rzeczy przeznaczone jedynie dla dorosłych.